Goście opanowali Sukiennice 7


Goście opanowali Sukiennice 7

Dopiero co otworzyliśmy, a w sieci już huczy od pierwszych opinii. Dziennikarze i blogerzy spróbowali dziś smaków nowych Sukiennic 7. A tuż po konferencji prasowej sala wypełniała się pierwszymi gośćmi. Największą popularnością cieszą się oczywiście miejsca zaraz przy kuchennym blacie.

Koncept się przyjął!

Bo chodziło o to, że wyrzucamy z kuchni wszystkie ściany. Rezygnujemy też z szyb. A kucharze gotują na oczach Gości. Oczywiście wyłącznie regionalne, najlepszej jakości produkty. Tu już nie może być ściemniania, Goście widzą wszystko.

Była trema. Ale udało się. Podczas spotkania z dziennikarzami kucharze – niczym aktorzy na scenie – ze skupieniem przygotowywali danie po daniu. A Goście patrzyli, ale też zadawali dużo pytań: „dlaczego tak?” „a jak to się robi?” „a co to jest?”.

Były polskie raki (niektórzy pomylili z krewetkami, ale to dobrze, bo to sygnał, że „cudze chwalicie, swojego nie znacie”) i ślimaki Winniczki z Kotliny Kłodzkiej, domowy żur z własnym zakwasem, ozorki wołowe. Panie chwaliły szczególnie grillowanego bakłażana z bryndzą i buraka z kozim serem. Ale całe show skradła jagnięcina przygotowana w niskich temperaturach (metoda sous vide): – Znakomicie przygotowana – szczerze powiedział Maciej Jędraszek z Wroclove.info.

A na deser – faworki z płynną czekoladą oraz pieróg z jabłkiem.

Aparaty i telefony były w ruchu bez przerwy i już po chwili od otwarcia w sieci pojawiły się pierwsze wpisy. Pozytywne!

#Sukiennice7

@mama_i_zona_byc Good to be here now #czujeglod #polskakuchnia #sukiennice7 #otwarcie #wroclaw

@mama_i_zona_byc Naprawdę bardzo mi smakowało choć ten rak tak na mnie patrzył, że nie miałam sumienia go zjeść… #sukiennice7 #nowemiejscewewroclawiu #wroclaw #polskakuchnia

@venilakostis Otwarcie restauracji Sukiennice 7 #wroclaw #restaurant

@venilakostis Panie, czego ja dzisiaj nie jadłam! I raka i ślimaka, i jęzor się jakiś nawinął!

@paulina_kolendra Brand new restaurant opening in Wroclaw #restaurant #wroclaw #foodblogger #igerswroclaw

O pierwsze wrażenie dziennikarzy i blogerów pytaliśmy też na bieżąco. Oto co nam opowiedzieli.

Marta Gołębiowska, Gazeta Wyborcza: Najbardziej smakował mi burak z kozim serem oraz bakłażan z bryndzą. To było połączenie bardzo fit. Na duży plus. Natomiast atmosfera i wystrój – czuję się tu bardzo dobrze. Pomysł siedzenia przy kuchni – trochę jak w domu. No i to poczucie, że ma się nad tym daniem kontrolę, super. Atmosfera dzięki muzyce na żywo jest bardzo fajna, jest tak przestronnie i jednocześnie przytulnie. Bardzo mi się podobają duże okna i to, że jest dużo luster – to daje takie wrażenie czystości i przestrzeni.

Olga Płaza, Dolnośląski Magazyn Kulinarny KOCIOŁ: Restauracja sprawia bardzo dobre wrażenie, no i to jedzenie… Bardzo dobre! Ogólne wrażenie świetne i to wspaniałe mięso, zarówno w przystawkach, jak i w daniu głównym. Pycha!

Monika Scheffer, przezogrodek.pl: Przede wszystkim potrawy są bardzo fajnie podane, ogromny plus to też motyw otwartej kuchni.

Michał Wacław, Jedzeniadorzeczy.pl: Ślimaki bardzo przyzwoite. Jak na razie najbardziej smakowało mi foie gras na chałce, a ozór wołowy to zaraz zobaczymy. Pierwsze wrażenie pozytywne i mam nadzieję, że to się rozwinie w dobrym kierunku.

Agnieszka Hajbura-Michałowska: Do tej pory jak dla mnie rewelacja. A jeżeli chodzi o samą koncepcję otwartej kuchni – cooking live jest super. Muzyka w tle dla mnie w dechę! Na pewno będę przychodzić tu wieczorami.

Anna Rumińska, Slow Food Dolny Śląsk: Bardzo mi się podoba. Szczególnie wnętrze jest bardzo piękne, no i ta sala na górze. Bomba!

Sukiennice 7 już żyją swoim życiem. Goście przejęli kontrolę nad restauracją. I każdy z nich ma do wyboru – blat kuchenny, gdzie widzi, jak kucharze przygotowują ich potrawy, stół barowy, skąd obserwują jak barman przygotowuje drink za drinkiem lub salę restauracyjną, na której wygodnie siedzą na kanapie lub na dębowych krzesłach, i oczywiście salę Etno – tak, tą największą w centrum Wrocławia. Bo przecież tylko tu przy okrągłych stołach zmieści się aż 150 osób, i jeszcze zostaje miejsce, by potańczyć.

Józef Krawczyk, właściciel, złapany przez nas na kanapie wśród dziennikarzy szczerze, z zaskoczenia odpowiedział: – Dobrze się tu siedzi. To miłe miejsce.

I słowa te nabierają szczególnego znaczenia, jeśli powiemy, że choć koncept Sukiennic 7 w głowie i marzeniach dorastał długo, to ekipy remontowe wprowadzały ten plan w życie zaledwie w 39 dni. Pracowali dzień i noc. Zburzyli Gospodę Wrocławską, wywieźli 20 ton gruzu i zbudowali zupełnie nowe miejsce. Jakże nowe! Jakie inne. Prawdziwe.

– Tutaj i koleżanka z koleżanką, i właściciel z właścicielem, i całe rodziny będą czuć się swobodnie – mówił już wychodząc z lokalu jeden z blogerów.

A Ewa Pilch z bloga Life Good Morning powiedziała: – Znakomicie, że postawiliście na polską kuchnię. Brakowało we Wrocławiu dobrego miejsca z polską kuchnią. A pizzy i hamburgerów jest już nadmiar.